Parafrazując tytuł znanego filmu można by rzec: „Jeżeli dziś jest wtorek to jesteśmy w Cucuron”.
Mężczyzna uśmiechnął się do swoich myśli. Siedział przy stoliku, który dotykał kamiennego murku okalającego staw. Stolik zastawiony był jedynie dwiema filiżankami kawy ale jego widok wraz z lekko marszczącą się taflą wody w tle i lekko zamazanymi odbiciami straganów był klimatyczny, a nawet nie wahał się pomyśleć – wręcz magiczny.

Kiedy w głowie Mężczyzny pojawiał się temat Prowansji, jako pierwszy ukazywał się widok stawu w Cucuron. Zawsze uważał to miejsce za esencję Prowansji, jej uroku, jej magii. Ten niecodzienny staw, znajdujący się w środku wioski, z tętniącym wokół niego życiem, z platanami rozkładającymi parasol cienia nad taflą wody i przyległymi budynkami, był dla niego uosobieniem smaku Prowansji – uroczo leniwego lecz pełnego atrakcji miejsca.
Dzień był wyjątkowo gwarny na tak wczesną porę kiedy to zazwyczaj stoliki przyległych do stawu kawiarni i restauracji bywają raczej puste. Ale to właśnie we wtorki odbywają się w Cucuron tradycyjne prowansalskie ryneczki. Stragany rozstawione na dwóch bokach stawu oferowały to wszystko co jest potrzebne do codziennego życia i to co jest produktem lokalnych wytwórców i skupiały wokół siebie sporo lokalnych klientów. O tak wczesnej porze turyści byli rzadkością.

Mężczyzna zerknął na leżący na murku stawu arbuz i uśmiechnął się – nie ma dnia bez arbuza. Dobrze, że w Prowansji codziennie można znaleźć miejsca gdzie odbywają się lokalne rynki. W chwilę później jego wzrok przesuwał się po przeciwległych stronach stawu w poszukiwaniu widoku znajomej postaci, ale Kobieta zaginęła wśród licznych straganów. A gorąca kawa czekała na stoliku. Solidarnie czekał i nie upijał ze swojej filiżanki ani kropli aromatycznego napoju.
Miał czas na wspominki. Próbował zliczyć ile razy był już w tym miejscu. Przy każdej wizycie w Prowansji czyli siedem razy? Nie było tego tyle ale wystarczyło tylko tych pięć wizyt by zapamiętać prawie każdy szczegół. Dużo też pamiętał z historii Cucuron i jej najciekawszych miejsc czyli, między innymi, stawu.

Historia stawu rozpoczyna się w XIV wieku kiedy jego zadaniem była obsługa młyna produkującego mąkę. W XIX wieku po zniknięciu młynów stał się miejscem spotkań i przyjemności typowego prowansalskiego życia a wokół posadzono platany będące od wielu lat pomnikami przyrody.
Cucuron to miejsce, które stanowi pewien rodzaj ody do historii i sztuki. Ta malownicza wioska z całym swoim dziedzictwem i uliczkami, które wydają się być jakby zamrożone w czasie zainspirowała wielu artystów i filmowców.
Wioska ze swoimi fasadami z ochry i kamienia, niebieskimi okiennicami i wieloma zacienionymi zakątkami została wybrana jako scenografia dwóch znanych filmów „Jeździec na dachu” i Dobry Rok”.

Mężczyzna powrócił ze świata wspomnień do teraźniejszości. Spojrzał w kierunku ulicy i znajdujących się przy niej zabudowań. Wyglądały jak na ujęciach filmu, który uwielbiał i który oglądał tyle razy, że trudno mu było policzyć . „Dobry Rok” to film bardzo umiejscowiony w Prowansji, nakręcony na podstawie książki Peter’a Mayle’a o tym samym tytule. Film powstał w 2005 roku, a fragmenty nakręcone w Cucuron były nad wyraz romantyczne: pierwsza randka, poszukiwanie wśród tłumów, rozmowa przy stoliku, kino letnie nad stawem z ekranem właśnie na tych budynkach, na które właśnie patrzył i … deszcz, który jak to bywa w takich momentach bardzo ponętnie zmoczył późniejszych kochanków.
I w tym momencie pojawiła się Kobieta, zawsze wiedziała kiedy jest ten moment. Tak lekko, jak gdyby nie było jej tylko chwilę przycupnęła na krześle i kilkoma łykami opróżniła filiżankę kawy. Patrzył na jej niewinny uśmiech i wrócił wyobraźnią do sceny z filmu. Widział oczyma marzeń jej zmoczoną sukienkę przylegającą do ciała i … Zdecydowany choć aksamitny w brzmieniu głos pytający go czy idzie zobaczyć co jest na ryneczku przywrócił go do rzeczywistości. Jednym haustem wypił kawę i ruszył w drogę śladem delikatnej postaci znikającej już za pierwszym straganem.