Peter Mayle i Prowansja – pisarz, który rozkochał czytelników w południu Francji
Są pisarze, którzy opisują miejsca. I są tacy, którzy sprawiają, że miejsce zaczyna w nas żyć jeszcze zanim naprawdę do niego pojedziemy. Dla wielu czytelników właśnie tym był Peter Mayle. Zanim Prowansja stała się dla szerokiej publiczności synonimem lawendy, targów, kamiennych domów i długich obiadów pod platanami, on opowiedział ją z czułością, humorem i niezwykłą lekkością. Nie jako katalog atrakcji, lecz jako codzienność pełną światła, zapachów i drobnych starć z rytmem życia południa Francji.
Kim był Peter Mayle
Peter Mayle urodził się 14 czerwca 1939 roku w Anglii. Zanim stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych autorów piszących o Prowansji, pracował w reklamie, a później publikował także książki dla dzieci i młodzieży. Przełom nastąpił dopiero po przeprowadzce do Francji w 1987 roku, kiedy wraz z żoną Jennie zamieszkał w Ménerbes w Luberonie. Początkowo planował pisać powieść, ale życie w Prowansji okazało się silniejsze od planu literackiego i to właśnie z doświadczenia codzienności narodził się jego największy sukces.
„Rok w Prowansji” – książka, która zmieniła sposób patrzenia na region
Najgłośniejszą książką Mayle’a pozostaje „Rok w Prowansji” (A Year in Provence). Książka ukazała się w 1990 roku, a jej pierwszy nakład wynosił zaledwie 3000 egzemplarzy. Później sprzedała się w około 6 milionach egzemplarzy i została przetłumaczona na 40 języków. To skala, która mówi sama za siebie: Peter Mayle nie napisał po prostu udanego wspomnienia. Stworzył jedną z najważniejszych literackich opowieści o Prowansji dla czytelników z całego świata.

Sukces tej książki nie wynikał tylko z tematu. Mayle uchwycił coś znacznie trudniejszego: rytm prowansalskiej codzienności. Pisał o remontach, sąsiadach, targach, winie, jedzeniu, lecie, zimie i o tym szczególnym rodzaju cierpliwości, którego wymaga życie na południu Francji. Ta książka stała się wzorem dla całej późniejszej fali opowieści o podróżach, gotowaniu, zmianie życia i marzeniu o lepszym miejscu do mieszkania.
Dlaczego Peter Mayle tak mocno związał się z Prowansją
W przypadku Petera Mayle’a Prowansja nie była jedynie dekoracją. Przez lata mieszkał tu naprawdę, obserwował ludzi, smakował miejsca i chłonął ich rytm. Spędził w Prowansji 25 lat, a w jego książkach czuć, że nie patrzył na region z odległości turysty. Nawet jeśli jego spojrzenie było literackie i świadomie wybierało to, co najbardziej soczyste, miało w sobie znajomość codziennego życia, której nie da się udawać.
To właśnie dlatego jego Prowansja była tak przekonująca. Nie idealizował jej w sposób plastikowy. Pokazywał zachwyt, ale zostawiał też miejsce na frustrację, absurd, opóźnienia, upór rzemieślników i wszystko to, co czyni życie prawdziwym. Dzięki temu czytelnik nie dostawał folderu reklamowego, tylko opowieść o miejscu, w którym można się zakochać mimo jego drobnych niewygód, a może właśnie także dzięki nim.
Peter Mayle i Prowansja – Ménerbes, Luberon
Jeżeli Peter Mayle ma w Prowansji swoje symboliczne miejsce, jest nim bez wątpienia Ménerbes. To właśnie tam osiadł z żoną po przeprowadzce z Anglii i tam zaczęła się literacka przygoda, która później rozlała się na cały świat. Ménerbes, jedna z najpiękniejszych wiosek Luberonu, dzięki jego książkom weszło do wyobraźni tysięcy czytelników jako miejsce jasnego kamienia, ciszy i smakowitego prowansalskiego życia.

Z czasem popularność okazała się tak duża, że dom Mayle’ów stał się celem niemal pielgrzymek czytelników i ciekawskich. Skala zainteresowania była dla autora uciążliwa i ostatecznie doprowadziła do wyprowadzki z Ménerbes. Później Mayle mieszkał przez pewien czas w Amagansett w Stanach Zjednoczonych, ale wrócił do Prowansji i osiedlił się bardziej na uboczu, między Lourmarin a Vaugines. To piękny i trochę przewrotny paradoks: pisarz, który tak sugestywnie opowiedział Prowansję światu, sam musiał szukać w niej coraz więcej prywatności.
Peter Mayle nie był autorem jednej książki
Choć to „Rok w Prowansji” zbudował jego legendę, Peter Mayle pisał o południu Francji dłużej i szerzej. Do prowansalskiego świata wracał w książkach „Toujours Provence” i „Encore Provence”, a także w powieściach, z których szczególnie głośna była „A Good Year”. Ta książka została później zekranizowana przez Ridleya Scotta.
To ważne, bo pokazuje, że związek autora z regionem nie skończył się na jednym bestsellerze. Prowansja była jego stałym tworzywem: raz autobiograficznym, raz fabularnym, ale niemal zawsze nasyconym tym samym południowym światłem, zamiłowaniem do stołu, krajobrazu i lekkiego ironicznego spojrzenia na życie.
Jak pisarz wpłynął na obraz Prowansji
Warto powiedzieć to wprost: Peter Mayle bardzo mocno wpłynął na to, jak świat wyobraża sobie Prowansję. Nie był oczywiście jedynym autorem piszącym o południu Francji, ale to on trafił do masowej wyobraźni z siłą, jakiej wcześniej brakowało. Po jego książkach Prowansja zaczęła kojarzyć się nie tylko z mapą czy wakacjami, ale z konkretnym stylem życia: spokojniejszym, bardziej zmysłowym, zakorzenionym w jedzeniu, miejscu i codzienności.
Sam sukces wzbudzał też krytykę. Zwracano uwagę, że pomógł „sprzedać” Prowansję światu i pośrednio wpłynął na wzrost zainteresowania regionem. Mayle widział te zmiany, ale nie uważał, że region utracił przez nie swoją tożsamość. Raczej dostrzegał, że Prowansja się przekształca, pozostając jednocześnie sobą.
Légion d’Honneur i miejsce Mayle’a w kulturze Francji
Znaczenie Petera Mayle’a dla obrazu Francji nie pozostało niezauważone także po francuskiej stronie. W 2002 roku został odznaczony Légion d’Honneur za zasługi dla kultury francuskiej. To mocny symbol: Brytyjczyk, który pisał o Prowansji z humorem i czułością, został oficjalnie doceniony przez kraj, który uczynił jednym z głównych tematów swojego pisania.
Czy Prowansja Petera Mayle’a wciąż istnieje?
To pytanie wraca często, zwłaszcza dziś, gdy Prowansja jest bardziej znana, bardziej odwiedzana i bardziej fotografowana niż w czasach, gdy Mayle pisał swoje najsłynniejsze książki. Odpowiedź brzmi: tak, ale nie w formie pocztówki. Nie wszystko wygląda już tak samo. Region się zmienił, stał się bardziej świadomy własnej atrakcyjności, droższy i bardziej obecny w globalnej wyobraźni. Jednak światło Luberonu, kamienne wsie, targi, zapach ziół, długie lunche i ciepła, trochę uparta lokalność nadal są częścią Prowansji, którą można naprawdę spotkać.
Dlaczego do Petera Mayle’a wciąż warto wracać
Peter Mayle zmarł 18 stycznia 2018 roku w wieku 78 lat, ale jego książki nadal żyją w bardzo szczególny sposób. Nie tylko jako literatura podróżnicza, lecz jako pierwszy impuls. Dla wielu osób to od niego zaczęła się prywatna historia zainteresowania Prowansją. Najpierw była książka, potem marzenie, a dopiero później podróż.
I może właśnie dlatego czyta się go dziś tak dobrze. Bo nawet jeśli jego Prowansja jest trochę literacko wyostrzona, wciąż niesie coś prawdziwego: potrzebę wolniejszego oddechu, uważności na smak i światło, i tę miękką pewność, że miejsce można pokochać najpierw słowami, a dopiero potem krokami.
